Wielki pożar trawi całe miasto

Pożary, podobnie jak i epidemie, w przeszłości były w stanie unicestwić niejedno miasto. Jedna z największych pożóg nawiedziła Opole w dniu 28 sierpnia 1615 r. Był to tragiczny finał wyjątkowo upalnego lata, które całkowicie wysuszyło drewniane i słomiane pokrycia opolskich budynków.

Według relacji przytaczanej przez Franciszka Idzikowskiego w zatłoczonym mieście (akurat zjechała szlachta na obrady sejmiku) łatwo doszło do zaprószenia ognia w mieszkaniu zamkowego pisarza Jerzego Koblicka. Pożoga błyskawicznie ogarnęła zamek, a na skutek ognistego podmuchu przeniosła się na leżący po drugiej stronie rzeki młyn miejski i dalej – na resztę miasta. Pomimo błyskawicznie podjętej akcji gaszenia, w płomieniach stawały kolejne parcele. „W ciągu dwóch godzin miasto przekształciło się w potężne może ognia. Wtedy nikt nie myślał o ratowaniu swego dobra, a jedynie życia”.

Opolan ogarnęła panika, a ucieczkę utrudniały mury – wcale nie obronne, ale w tym przypadku – zamykające drogę ucieczki. Zginęło ponad sto osób. Reszta pozostała bez dachu nad głową. „Wszystkie murowane domy wyposażone w sklepione piwnice wypaliły się do samych gruntów, kościoły przedstawiają żałosny widok, wszystkie dzwony się stopiły, baszty, zbrojownia i mosty, łącznie ze słupami podtrzymującymi, aż do poziomu wody. (…) Wszystko zamieniło się w popiół, mąż poszukiwał żony, żona męża, rodzice swych dzieci (…). Do tego doszły choroby” – opisywał po latach niezastąpiony Idzikowski.

Rozpoczęły się poszukiwania zarówno winnych tragedii, jak i środków pomocy. Kilka lat później (1618 r.) wybuchła wojna trzydziestoletnia, a wraz z nią Opole stało się widownią kolejnych nieszczęść, w tym także pożarów.

Wielki pożar trawi całe miasto