Miasteczko, które zostało miastem!

Powiększenie granic Opola budzi wiele emocji. Od kilku miesięcy zwolennicy i przeciwnicy argumentują swoje racje. Postanowiliśmy spojrzeć na ten temat z perspektywy historii, a pomógł nam w tym dr Maciej Borkowski.

– W 2017 roku obchodzić będziemy 800-lecie miasta. Jak duże było Opole w dniu narodzin?

– Mieściło się na dzisiejszym opolskim rynku. Do XIX wieku w tej kwestii niewiele się zmieniło.

– To znaczy, że dzisiejsza ulica Krakowska nie była w mieście?!

– To była droga dochodząca do Opola, a Wyspa Bolko znajdowała się na dalekich peryferiach. Wiem, że trudno to sobie dzisiaj wyobrazić.

– Kiedy zaczęło się to zmieniać?

– 200 lat temu zaczęto wyburzać bramy miejskie, w ten sposób wypychając wreszcie Opole poza średniowieczne granice. Można więc odpowiedzialnie stwierdzić, że terytorialny rozwój naszego miasta intensywnie trwa przez ostatnie dwa stulecia.

– W XIX wieku Opole było więc małe.

– Jeszcze 126 lat temu Pasieka i Bolko nie należały do Opola! Trudno o bardziej obrazową odpowiedź na to pytanie.

– To skąd ta potrzeba powiększania?

– Opole aspirowało do bycia miastem stołecznym, stąd naturalne, że musiało się powiększać. Żeby sensownie się rozwijało, duża wyspa – Pasieka – nie mogła zostać poza miastem. Opole miało wtedy ambicję bycia powiatem miejskim. I Pasiekę włączono w granice miasta w 1891 roku, a 8 lat później Opolu przyznano status powiatu miejskiego.

– Przez ostatnie 200 lat Opole z małego miasteczka stało się ponad stutysięczną stolicą województwa. Czy był to efekt świadomego powiększania?

– Dokładnie. Jako stolica rejencji musiało się powiększać żeby się… ratować! Już w XIX wieku Opole dystansowane było przez miasta przemysłowego Górnego Śląska. Paradoks, ale stolica rejencji, czyli Opole, była mniejszym miastem od Katowic, Gliwic czy Bytomia.

– To dlaczego pozostawało w centrum?

– Miało szczęście być położone centralnie, w dodatku bezpiecznie i nad rzeką, co w tamtych czasach było nie do przecenienia! Gdyby wtedy Opole przegrało walkę o bycie stolicą, dzisiaj porównywalibyśmy je z miastami typu Paczków, Otmuchów, Strzelce Opolskie – oczywiście nic tym miasteczkom nie ujmując.

– W czasach PRL nie było już takiej dynamiki powiększania miasta?

– Przeciwnie, nadal się powiększało, choć w przypadku Zaodrza nieodpowiedzialnie. Mam oczywiście na myśli budowanie osiedla na terenach zalewowych. Czym to się skończyło w 1997 roku, wszyscy pamiętamy… Władze chciały, aby miasto powiększyło się do 200 tysięcy mieszkańców, dlatego przyłączano tereny, na których można budować duże osiedla mieszkaniowe z wielkiej płyty.

– Tak powstał ZWM.

– Dokładnie. Wtedy cmentarz był wśród pól uprawnych, a dzisiaj jest w centrum osiedla! Lat temu kilkadziesiąt wyjazd na strzelnicę koło Okrąglaka był daleką wyprawą, a osiedle Malinka to tereny daleko, daleko za miastem. To namacalne dowody, że Opole cały czas się powiększa!

– I powinno to czynić nadal?

– Historyczna perspektywa pokazuje, że mali nie mają racji, więc róbmy wszystko, aby nie dać się zdystansować sąsiadom. Wszystko zależy od nas, bo przecież Opole wciąż ma atrakcyjne położenie, wciąż leży w centrum i wciąż nad rzeką.

Miasteczko, które zostało miastem!